KRONIKA

 

Ochotniczej Straży Pożarnej

w Kiedosach

 

 

Jest to tekst kroniki odtworzony na podstawie brudnopisu spisanego przez
Pana Eugeniusza Owczarka /nauczyciela Szkoły Podstawowej w Kiedosach/
w maju 1991 r.


 

Dzień 19 maja 1991 r. to ważna data dla mieszkańców Kiedosów i całego sołectwa. Jest to uroczystość poświęcenia i otwarcia strażnicy OSP. Dzień ten jest szczególną okazją do wspomnień o przeszłości. Zrodziła się myśl napisania owej kroniki.

Kiedosy to mała miejscowość położona w sąsiedztwie Załęczańskiego Parku Narodowego i na krańcu woj. sieradzkiego. Ziemie słabe ale za to czyste powietrze i malowniczy krajobraz, zachęcający turystów do zwiedzania i wypoczynku. Mieszkańcy wioski zajmują się głównie rolnictwem, a co niektórzy pracują w pobliskich zakładach pracy.

Jak podają zapiski kronikarskie oraz najstarsi mieszkańcy nazwa Kiedosy powstała od pierwszych osiedleńców, którymi byli Kiedosy. Nazwiska te przetrwały do dnia dzisiejszego. Dość różne były koleje wioski. Do 1939 r. wchodziła w skład sołectwa Lisowice. Było wtedy zaledwie kilka domów. Ludzie żyli tutaj skromnie pod względem materialnym i bez większych kontaktów ze światem.

Lata okupacji minęły w miarę spokojnie. Od zakończenia wojny tj. od 1945 r. do 1954 r. Kiedosy przyłączone zostały do sołectwa Kol. Lisowice. Również i ten okres nie wniósł nic nowego dla mieszkańców wsi.

Wielkie zmiany, a śmiało można je nazwać burzliwymi następowały od roku 1954. Zmiany administracyjne w kraju spowodowały utworzenie sołectwa Szczepany, w skład którego weszły miejscowości jak: Szczepany, Kiedosy, Węże, Młynki, Draby, Bugaj i Tasarzowizna. W tym miejscu należy powiedzieć, że Szczapany, Młynki, Węże i Bugaj oderwały się od sołectwa Gligi, które to należały do gminy Mierzyce.

Pierwszym sołtysem wybrany został mieszkaniec Szczepanów Dąbrowny Edward. Był to powód powstania nazwy „Sołectwo Szczepany”. Jego kadencja trwała aż do roku 1964.

Największym osiągnięciem tego okresu było zorganizowanie nauczania w szkole podstawowej. Nastąpiło to w 1956 r. w prywatnym budynku Jadwigi Kiedos. Pierwszym kierownikiem szkoły była Władysława Soboniak. Był to początek działalności oświatowej na własnym terenie. Trzeba tutaj dodać, że do tego roku edukacja dzieci i młodzieży była wyjątkowo trudna. Po kilka kilometrów zmuszeni byli chodzić do sąsiednich miejscowości. Ludzie nie byli bezczynni. Nie siedzieli z założonymi rękami. Rodziły się nowe pomysły. Ujawniła się chęć budowy szkoły. Działo się to wszystko już za kierownika Wyjadłowskiego, a inicjatorami tego przedsięwzięcia byli: Edward Dąbrowny, Aleksy Dąbrowny, Bolesław Kiedos i Stanisław Krzemiński. Wybrano komitet budowy szkoły, któremu przewodniczył Edward Podgórski.

On to właśnie wziął cały ciężar budowy na swoje barki, a inni raźnie stanęli do pomocy. Mimo różnych trudności i przeszkód już w 1958 r. zaczęto gromadzić materiały. Własnoręcznie wypalano cegłę. Dzięki zaangażowaniu i upartości mieszkańców w 1961 r. budynek szkolny został oddany do użytku.

Trzy lata później tj. w 1964 r. z inicjatywy ówczesnego kierownika szkoły Bogdana Draba i dzięki pomocy wszystkich mieszkańców sołectwa zbudowany został budynek mieszkalny dla nauczycieli.

Lata 1954 i później dały możliwości rozwoju drobnych przedsiębiorstw. Wykorzystali tę okazję niektórzy mieszkańcy i pobudowali na skalistych wzgórzach piece wapienne. Do nich zaliczyć należy Krzaka Józefa, Wcisło Józefa, Nowaka Józefa i Mielczarka Eugeniusza. Niektórzy z nich przetrwali do tej pory mając z tego znaczne korzyści. Piece te dały możliwości zarobku wielu ludziom. Przyczyniły się do rozwoju budownictwa na tym terenie.

Postęp w sołectwie Szczepany rozwijał się coraz bardziej. Widać to w okresie działalności drugiego sołtysa, mieszkańca Węży, Stanisława Draba.

Był to człowiek, którego cechowała wielka ambicja i chęć działania dla dobra sołectwa. Był lubiany i szanowany. Przewodniczył i opiekował się sołectwem w okresie od 1964 r. do 1980 r. Okres ten zaliczyć należy do udanych. Nastąpiło w nim wiele korzystnych zmian. W roku 1965 założono telefon, w 1969 r. uruchomiono linię łączącą Pajęczno z Parzymiechami. Autobus przewoził pasażerów po wyboistej drodze. Drogę asfaltową zbudowano dopiero w 1971 roku. W tym też roku zaświeciły żarówki elektryczne, a w domach pojawiły się radia. Skończyły się więc czasy, o których mówiono, że sołectwo Szczepany jest od świata. Wielu mieszkańców budowało nowe domy ogniotrwałe z wygodami. Pojawiły się pierwsze ciągniki, a następnie samochody osobowe i ciężarowe. Mieszkańcy pogłębiali swoje wiadomości rolnicze na organizowanych w szkole spotkaniach ze służbą rolną. Wielu specjalizowało się w hodowli trzody chlewnej co przynosiło znaczne dochody.

W 1970 roku Gminna Spółdzielnia w Działoszynie założyła pierwszy kiosk spożywczy w Kiedosach. W 1974 r. zbudowano skromny ale przyjemny pawilon, w którym do tej pory można zaopatrywać się w artykuły spożywcze.

Za kadencji sołtysa Stanisława Draba powstało w Kiedosach coś na co czekali wszyscy mieszkańcy sołectwa. W 1967 roku na wniosek Aleksandra Dąbrownego powołano do życia pierwszą jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej. Naczelnikiem wybrany został Michał Antoniak, prezesem – Jan Kiedos, skarbnikiem – Edward Dąbrowny i gospodarzem Wiktor Jan.

Nie były to łatwe czasy dla straży. Brakowało podstawowego sprzętu, a czapki kupiono za własne pieniądze. Motopompę uzyskano dopiero w roku 19. Skromny sprzęt strażacki nie miał własnego pomieszczenia. Znajdował się w prywatnych budynkach, najczęściej u członków zarządu.

W 1968 roku nastąpiła zmiana zarządu. Zebranie druhów na stanowisko prezesa powołało Jana Wiktora, na naczelnika – Michała Antoniaka, na sekretarza Wacława Kiedosa, na skarbnika Józefa Koniecznego, a gospodarzem wybrany został Aleksy Dąbrowny. Nowy zarząd zachęcał swoich członków do zdobywania fachowej wiedzy. Wielu z nich ukończyło kursy w odpowiednich specjalnościach.

Brak własnego pomieszczenia zmusił strażaków do podjęcia decyzji budowy remizy. Dość gładko załatwiona została działka pod budowę. Kiedos Jan wyraził chęć ofiarowania swej działki i zachęcił również siostrę Ptak Mariannę do podobnej decyzji. Ta jednak sprzedała działkę strażakom za skromne wynagrodzenie. Prawnego przekazania działki Jana Kiedosa dokonał dopiero jego syn Andrzej w roku 1982.

Ożywiona działalność trwała dalej. W 1971 roku jednostka bojowa OSP z Kiedosów brała udział w zawodach w Działoszynie, gdzie zajęła I miejsce. W tym samym roku uzyskano pozwolenie na budowę strażnicy. Zgromadzono przy pomocy Urzędu Gminy w Działoszynie wiele materiałów budowlanych takich jak pustaki, drewno i dźwigary. Strażacy jak i całe społeczeństwo wykazali tutaj wielkie zaangażowanie pracując całymi dniami w czynie społecznym. Trudno wyliczyć w tym miejscu najbardziej aktywnych, ponieważ lista byłaby bardzo długa.

W roku 1980 dość niespodziewanie i młodo zmarł Stanisław Drab. Funkcje sołtysa zebranie wiejskie powierzyło mieszkańcowi Kiedosów – Koniecznemu Józefowi. Można powiedzieć, że jego posesja znajduje się w centrum sołectwa i przy głównej drodze. Nie był to jednak główny motyw wyborów. Józef Konieczny to człowiek młody, zrównoważony, umiejący podejmować trafne decyzje i na dodatek dobry rolnik. Nie trzeba było długo czekać na dalsze zmiany na lepsze. W 1984 roku założony został wodociąg, z którego korzystają nawet wszystkie oddalone zagrody. W znacznym stopniu poprawiono stan dróg lokalnych, chociażby z Kiedosów do Szczepanów i z Drabów do miejscowości Węże. Jeszcze bardziej ożywiono Działalność Ochotniczej Straży Pożarnej. W 1985 roku nastąpiła kolejna zmiana w składzie zarządu. Prezesem wybrany został Wiktor Jan, naczelnikiem – Ranoszek Czesław, gospodarzem – Krzak Józef, sekretarzem – Cieśla Jan i skarbnikiem – Józef Konieczny. W tym samym roku zaopatrzono się w mundury tzw. ,,wyjściowe’’ i zainstalowano syrenę alarmową. Strażacy godnie reprezentowali się nie tylko w czasie akcji, ale również podczas wszelkich uroczystości. Z satysfakcją należy podkreślić, że dobrze była przeprowadzona akcja profilaktyczna przez strażaków. Organizowane były przeglądy poszczególnych zagród, udzielno rad i wskazówek przeciwpożarowych. Być może dzięki temu w naszym sołectwie od 1945 roku czyli od zakończenia wojny wydarzyły się tylko 3 pożary i to stosunkowo niegroźne. W sumie spaliła się jedna stodoła i dwie szopy.

Nowy zarząd skutecznie przystąpił do realizacji swoich zamierzeń. W krótkim czasie załatwiono projekt planowanego Domu Strażaka. Na pierwszym zebraniu omówiono sprawę rozpoczęcia budowy. Powołano społeczny komitet budowy, w skład którego weszła rada sołecka i zarząd OSP. Przewodniczącym komitetu wybrany został Czesław Ranoszek.

Wkrótce zaczęto sprowadzać materiały budowlane. Część z nich zakupiono za zgromadzone fundusze inne przekazywali mieszkańcy sołectwa. W tym miejscu należy podziękować Mielczarkowi Zdzisławowi, Nowakowi Leszkowi i Wcisłemu Józefowi za przekazane wapno palone w formie darowizny. Należą się również podziękowania wszystkim ofiarodawcom drewna, które to bardzo przydało się w trakcie budowy. Trudno tu wymienić wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób brali udział w budowie. Cieszy jednak fakt, że zdecydowana większość mieszkańców aktywnie wspierała to wspaniałe przedsięwzięcie. Należy jednak podkreślić, że główny ciężar budowy strażnicy wziął na siebie naczelnik straży Czesław Ranoszek. Śmiało można powiedzieć, że był głównym motorem i jemu możemy zawdzięczać to, że dzisiaj mamy ten reprezentacyjny budynek, z którego korzystać mogą wszyscy mieszkańcy. Naczelnik straży nie był jednak osamotniony. Bardzo ofiarnie wspierał go Józef Konieczny, Jan Wiktor, Henryk Maciołek i inni.

Z wielką przyjemnością należy stwierdzić, że w trakcie budowy nie byliśmy zostawieni sami sobie. Zawsze podtrzymywał nas na duchu i służył radą wójt Urzędu Gminy w Działoszynie Jan Ryś. On właśnie po ojcowsku rozumiał nasze kłopoty i zawsze starał się przyjść z pomocą. Pomocy finansowej w bardzo dużym stopniu udzieliła Rada Gminna.

Mówiąc o strażakach trzeba wspomnieć i uczcić pamięć tych, którzy na zawsze odeszli z naszych szeregów. Do nich należy zaliczyć Tasarza Adama, Draba Jana, Kiedosa Jana i Kiedosa Stanisława. Byli oni współzałożycielami jednostki OSP w Kiedosach. W trudnych czasach borykali się z różnymi problemami.

Analizując przeszłość sołectwa Szczepany, obserwując jego mieszkańców można z satysfakcją powiedzieć, że ludzie ci są zdolni do wielkich wyrzeczeń i wysiłków. Nie ciążą sobie popracować w czynie społecznym dla dobra sołectwa. Nie oszczędzali się wcale przy budowie remizy. Przepracowali wiele godzin i przekazali sporo materiału budowlanego. Mimo podziału sołectwa na kilka wiosek, mieszkańcy potrafili się zrozumieć i w potrzebie jednoczyć. Obserwując odbywające się zebrania wiejskie można zauważyć ożywioną dyskusję i często podzielone zdania. Ktoś obcy sądziłby, że nie ma zgody. Jest to jednak twórcza dyskusja, która daje pożądane efekty. W życiu codziennym cechuje ludzi życzliwość i wzajemna pomoc.